Albert Fryderyk de Espada pisze: ↑23 października 2026, 12:26
Ja bym ten cytat ujął delikatnie inaczej; "Edlem być to wyróżnienie i przywilej" więc na takie miano trzeba sobie też zapracować i ciągle o to dbać. Zabawy i rozrywki dostarczamy wszystkim czy to edlom czy każdemu innemu ale bycie edlem jednak zobowiązuje do utrzymywania pewnego poziomu na który trzeba sobie pracować.
Chyba się wiele nie pomylę stwierdzając że bycie obywatelem a już w szczególności aktywnym obywatelem Kotliny Edelweiss niesie za sobą pewien uprzywilejowany wydźwięk, jak każdy kiedyś chciał być Sarmatą, potem Leotą tak teraz jest to bycie Edlem.
By zostać Edlem nie trzeba spełniać jakiś wygórowanych wymagań, aby nim pozostać również trzeba robić absolutne minimum więc wydaje mi się że nazywanie tego "zmuszaniem" jest lekko przesadzone zwłaszcza iż dowód trzeba sobie wyrabiać co ile? (...) 4 lata.
Na Nordacie mieliśmy od tego dedykowane ustawy albo konstytucję która stwierdzała że prezydent morze odebrać obywatelstwo po jakimś czasie braku aktywności, tam wynikało to raczej z faktu iż była to demokracja i nieaktywni obywatele nie głosowali więc tylko powodowało to jakieś minusy we frekwencji zwłaszcza w jakiś referendach gdzie wymagane było poparcie części całego społeczeństwa co wydatnie utrudniało pracę.
U nas... demokracji nie ma, nie ma również żadnego aktu zasadniczego regulującego podział, prawa i obowiązki władzy oraz obywateli więc opieramy się wyłącznie na rozporządzeniach i woli Oberhaupta.
Ale koniec końców w obu przypadkach utrata obywatelstwa nie jest jakimś końcem świata, jeżeli komuś zależy by działać dalej jako obywatel wystarczy ponownie ubiegać się o obywatelstwo i raczej nikłe są szanse że się go nie otrzyma ponownie.
Joachim Cargalho pisze: ↑23 października 2026, 10:55
Heinz-Werner Grüner pisze: ↑23 października 2026, 09:55
Szanowny de Espada ma rację, wzbraniałem się od tego, ale niestety, albo stety nic na siłę. Edelweiss jest miejscem na zabawę, a nie na zmuszanie do czegokolwiek.
A mimo to zmuszamy do odnowienia "przyrzeczeń" obywatelskich, zamiast pozwalać bawić się tym, którzy już raz wolę bycia Edlem zgłosili.
Przecież tu chodzi tylko oto by tą aktywność wynagradzać. Okres kilku lat do weryfikacji jest mile widziany. W zasadzie chhyba niewiele mikronacji zwraca uwagę, że ktoś jest nieaktywny od x lat i nadal są obywatelami. Może się myle, ale ten system weryfikacji mi odpowiada.
Obywatelstwo zawsze można odzyskać jak się chce, to przecież bardzo proste.
Zdaje się, że do dzisiaj jedynym przypadkiem odbioru obywatelstwa wyszła z inicjatywy obywatelskiej. Dokładnie rzecz biorąc, ówczesnego faktotum Joachima. Skoro na Twój wniosek Joachimie, który oczywiście zaakceptowałem, pozbawiłem tego przywileju kogoś innego, to myślę, że na prośbę innego faktotum warto rozpatrzyć. Tutaj akurat sam pomysł weryfikacji wydaje mi się odpowiedni.
Sztuczne nabijanie ilości obywateli nas chyba nie interesuje?
Co do demokracji, bądź nie - aktem zasadniczym jest Proklamacja Suwerenności i Przekazania Władzy Zwierzchniej, która do czasu spisania czegoś innego (po moim trupie

) daje mi od ludu "władzę zwierzchnią nad ziemią naszych Ojców". Wola czy nie wola, lubię się dogadywać i ugadywać.