Magazyn klubowy "Robotnik"
Niesamowite zwycięstwo i zakończenie fatalnej passy spotkań z Dynamem! Ale po kolei. Po opisywanym w poprzednim wydaniu słabym meczu z Könglicher SV, przyszedł czas na pierwszy mecz pucharowy z tym samym rywalem. I co? I nagle role się odwróciły, a całe spotkanie przebiegało pod nasze dyktando. Ani jednego strzału nie oddali przyjezdni, a nam dwa razy sztuka strzelania goli się powiodła. Tak więc przed rewanżem mieliśmy zaliczkę pozwalającą myśleć o awansie. Zanim rewanż, to rozegraliśmy drugi z ligowych pojedynków z tym samym rywalem. Tym razem padł remis, który absolutnie nie pomagał w przewidzeniu wyniku w pucharze. Wreszcie nadszedł pucharowy dzień meczowy. Gospodarze byli zmotywowani i ruszyli z pełną mocą od pierwszego gwizdka. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Könglicher SV 2-0, a więc pojedynek rozpoczynał się od początku. Na drugą połowę nie starczyło im już sił, jednak i my, mimo kilku prób, nie daliśmy rady zmienić rezultatu. Zapowiadało się na emocjonujące dodatkowe 30 minut. I nagle w 6 minucie dogrywki Gotthard Kumlin uderzył zza pola karnego, nie dając bramkarzowi szans. Wielka radość, jaka zapanowała na ławce rezerwowych, z każdą kolejną minutą tylko rosła. Rywale nie byli w stanie zrobić niczego i tym samym po dogrywce awansowaliśmy do półfinału Oberhauptpokal.
Dzisiaj natomiast przyszło nam zagrać z Dynamem, które od wielu spotkań było dla nas nieosiągalne. Jakież było moje zdziwienie, gdy goście wcale nie wyglądali na takich, co przyjechali wygrać mecz. Trzymali piłkę i nic z tego nie wynikało. Po pierwszej połowie nikt nie zbliżył się za bardzo do bramki przeciwnika. Siedem minut po zmianie stron, doszło do cudu, nasz napastnik co ze strzelaniem bramek jest na bakier, oddał strzał życia i piłka zatrzepotała w siatce. Nie wiem, czy bardziej zdziwiony był on, czy trener. Po tym widać było, że z Dynama uszło powietrze. A jeszcze rezerwowy Caspar Frögren na kilka minut przed końcem ustawił piłkę na 24 metrze i przycelował tak, że nie było czego zbierać. Każdy już wtedy wiedział, że mecz jest skończony i nikt nie odbierze nam zwycięstwa nad mistrzem i liderem ligi.

Bramkowa akcja na 1-0 z Dynamem